Ojjj działo się…

Na ten ślub czekałem dość długo bo Kasia chyba od początku wiedziała, że jak dożyje to będę u nich robił reportaż 🙂 Tak też się stało, nie ukrywam też wyczekiwałem tego dnia bo coś czułem że będzie ciekawie… nie myliłem się….

 

Pogoda dopisała, ekipa na parkiecie na pełnych obrotach, zespół nie odpuszczał i grał „pod nóżkę” tak że wióry leciały… nie dziw że Kasia i Przemek dostali dość spory materiał zdjęciowy bo żal było cokolwiek wyrzucić 🙂

A na plener wybraliśmy się w okolice bieszczadzkich stron – pogoda jak na październik rozpieściła nas niesamowicie – piękna złota jesień i znośna temperatura – choć Kasia pod koniec sesji była innego zdania – to chyba warto było 🙂 

Miłego oglądania